Wygląda na to, że z tego bloga zrobi się blog o Lublinie, ale co mi tam.
Byłem ostatnio nad Zalewem Zemborzyckim rowerem. Kilka razy, raz z Żoną nawet. Jakoś tak się do tego Zalewu przekonuję. Czemu? Ano temu, że przykładowo ścieżka rowerowa została pociągnięta do połowy Zemborzyc, a w zimie owa ścieżka robi za trasę do nart. Druga fajna sprawa, to kajaki. Na Marinie można wynająć kajaczek za 25 – 35 zł, nawet można zrobić sobie mini-spływ z Prawiednik czy spod Politechniki (tego ostatniego nie polecam – od Cukrowni strasznie cuchnie, jak zawsze zresztą).
Generalnie polecam. Jak się już zjedzie z tej przeze mnie znienawidzonej rowerowej ścieżki, a przede wszystkim z najbardziej jej wkurzającego odcinka – między ul. Janowską a tamą – to kierujcie się wzdłuż brzegu na Zemborzyce, robi się luźniej.
Opublikował/a Michał
Opublikował/a Michał
Opublikował/a Michał