Poczta Polska

Zlikwidujmy tą przeklętą instytucję, dobra?

Do okienka “Listy, znaczki” długa kolejka. Do okienka “Wpłaty, wypłaty” nikogo. Siedzi tam smętny pan, dłubie w zębach. Podchodzę:

- Czy mógłby podać mi pan kopertę i znaczek na list?

- Chwileczkę.

Wraca. Z kopertą w dłoni.

- Mogę sprzedać panu kopertę, ale bez znaczka.

Monty-pythonizm tej sytuacji dogłębnie mnie powalił.

- To co to, na poczcie już znaczka nie można kupić? Poza tym, po co mi ta koperta, jak nie mogę jej wysłać?

Pan z wyższością spojrzał na mnie, pokazując na szyld swojego okienka. 

- Tutaj kasa. Znaczki obok.

Nie wiem, skąd oni biorą takich szeregowych kretynów. Nie wiem, o czym on myślał. Nie wiem, skąd wzięło się pocztowe zdebilałe kierownictwo, ale skądś się wzięło. Pomijając tego typu utrudnienia, pomijając hasła, że poczta nie lubi Allegro.pl i świąt, bo przesyłanie tak wielu przesyłek jest nieopłacalne, pomijając, że ktoś tam pod wejściem strzelił podjazd dla wózków inwalidzkich, a otworzenie i przekroczenie podwójnych drzwi wejściowych z progami, do tego otwierających się w przeciwnych kierunkach jest trudne dla osób posiadających sprawne kończyny dolne — pomijając to wszystko, no to przecież znaczki może sprzedawać tylko jedno okienko na poczcie. 

Czemu? Mam kilka propozycji:

  • bo jest 500 skomplikowanych taryf, a szkolenie personelu jest długie i żmudne, więc tylko kilkoro pracowników umie sprzedawać znaczki;
  • bo klasery ze znaczkami są drogie i dużo ważą, dlatego na każdej poczcie jest tylko jeden;
  • bo tylko jeden pracownik urzędu pocztowego ma dobry wzrok i dojrzy te maluśkie napisy z ceną znaczka;
  • bo mogłyby być jakieś MALWERSACJE na znaczkach, a to przecież położyłoby pocztę i nasze polskie państwo na łopatki.

Poza tym, niech ktoś mi pokaże urząd pocztowy, w którym zapłacę kartą płatniczą. Dla utrudnienia dodam, że w Lublinie.

PS: sama nazwa “urząd pocztowy” to sedno sprawy. “Urząd”. Też mi coś.

Dodaj komentarz